|
|
|
|
|
Marzec...
Pogoda nie zawsze dopisuje, więc nasz przydomowy ogródek musi
zmagać się z wszelkimi jej kaprysami. Po obfitych deszczach
trawnik w ogródku bardzo nasiąka, robi się miękki i elastyczny. Po
kilku, lub kilkunastu dniach z wysoką temperaturą i bez deszczu
twardnieje i zaczyna niepokojąco żółknąć. Jeśli chcemy cieszyć
nasze oczy soczystą zielenią trawnika od wczesnej wiosny aż po
koniec jesieni, musimy pamiętać o jego starannej pielęgnacji.
Nie zdarza się raczej, żeby zakładać nowy trawnik co roku, bo to po
pierwsze kosztowne, po drugie bardzo pracochłonne. Jeśli więc jesteśmy
posiadaczami trawnika o niewielkiej powierzchni w przydomowym ogródku to jego
pielęgnacja nie jest jakoś szczególnie absorbująca czasowo. Wystarczy dbać o
właściwe nawilżenie, nawożenie i napowietrzanie trawnika oraz systematycznie
kosić, żeby nam zbyt wysoko nie wybujał.
Oczywiście trzeba też zwalczać szkodniki i chwasty, co przy
dzisiejszym zaopatrzeniu sklepów specjalistycznych nie jest zajęciem nadmiernie
skomplikowanym. Jeśli nasz trawnik jest intensywnie eksploatowany, np. nasze
dzieci często robią z niego plac zabaw dla wszystkich koleżanek i kolegów z
okolicy, dodatkowo my sami co weekend gościmy znajomych na grillu i w tygodniu
lubimy sobie poleżeć na kocu, wówczas musimy dobrać odpowiedni gatunek trawy
odporny na takie „brewerie”. W handlu znajdziemy całkiem spory wybór nasion
gatunków traw rekreacyjnych i sportowych, a więc takich, które zniosą najwięcej.
Najlepiej rosną one na równych, oraz równomiernie naświetlonych powierzchniach,
o czym należy pamiętać przy zakładaniu trawnika. Podobnie przy usuwaniu ubytków,
warstwę świeżej darni rozkładamy na starannie wyrównanej powierzchni, a jeśli
chcemy odnowić zniszczony fragment wysiewając nową warstwę, to także
przygotowana pod siew powierzchnia musi być starannie wyrównana, najlepiej
zwałowana, a po siewie solidnie podlana i zabezpieczona przed ptakami, np.
siateczką do przesiewania ziemi.
Musimy także pamiętać, żeby taki trawnik przycinać dość krótko i
dokładnie usuwać z niego pozostałości ostatniego koszenia. Właściwie
pielęgnowany trawnik wysiany trawą rekreacyjną może nam służyć naprawdę wiele
lat. A czym go kosić?
Oczywiście najlepiej kosiarką. Wszelkie nożyce do trawy, albo do
żywopłotu, bo i takie stosują niektórzy do trawników, tak naprawdę sprawdzają
się tylko na malutkich powierzchniach rzędu kilku, kilkunastu metrów
kwadratowych. Dal większych powierzchni potrzebna już jest kosiarka, a dla
powierzchni powyżej 400 m2 powinna to być kosiarka spalinowa.
Przy zakupie kosiarki należy kierować się głównie zdrowym
rozsądkiem, a następnie poradą sprzedawcy. Kolejność jest tu nieprzypadkowa,
bowiem zdrowy rozsądek pozwala nam czasami uniknąć podjęcia błędnej decyzji po
namowach kogoś z rodziny, a nawet słabo wykwalifikowanego sprzedawcy.
Bez wielkiego wysiłku znajdziemy pełną gamę kosiarek do trawy w
każdym szanującym się markecie budowlano-ogrodniczym i w sklepach
specjalistycznych. Możemy je podzielić na kilka rodzajów, zależnych od rodzaju
napędu, konstrukcji, rodzaju noży i co za tym idzie techniki cięcia.
Dzisiaj najpopularniejsze są kosiarki rotacyjne, czyli takie z
nożami wirującymi równolegle do powierzchni gleby, napędzane silnikami
elektrycznymi lub spalinowymi. Elektryczne sprawdzają się najlepiej na
niewielkich powierzchniach, takich od kilku do 100-150 m2. Dla powierzchni
większych lepsze są kosiarki spalinowe, bo uniezależniają nas od odległości
maszyny od źródła zasilania. Każdy użytkownik kosiarki elektrycznej na większej
powierzchni, wie ile nerwów kosztuje ciągłe zwracanie uwagi na pętający się po
nogami przewód zasilający, a większości udało się pewnie co najmniej raz taki
przewód „skosić”. Dlatego dla nieco większych trawników lepiej wybrać kosiarkę
spalinową.
No tak, ale tych jest także całe mnóstwo, a więc która będzie dobra
dla nas? Musimy tu zwrócić uwagę na wielkość silnika napędzającego noże, czy
kosiarka jest napędzana przez osobę jej używającą (tzw. kosiarki pchane), czy
też to silnik przeniesie napęd nie tylko na noże, ale także na jedną z par kół.
Największy na świecie producent silników spalinowych do tego rodzaju urządzeń,
firma Briggs & Stratton, po wieloletnich badaniach, w których uczestniczyli
także producenci kosiarek i ich użytkownicy, przyjęła następujące kryteria:
- dla trawników o powierzchni nie
przekraczających 600 m2, najbardziej ekonomiczne uzasadnione jest używanie
kosiarek pchanych, z nożami napędzanymi silnikami o pojemności do 550 cm3;
- dla trawników o powierzchni 600-1000 m2,
lepiej używać już kosiarek z napędem na parę kół i silnikami o pojemności
600-700 cm3;
- na trawnikach o powierzchni przekraczającej
1000 m2, do 1500 m2, najlepiej sprawdzają się kosiarki półprofesjonalne i
profesjonalne z napędem na jedną oś i silnikiem o pojemności ok. 850 cm3,
wyposażone w noże wykonane z trwalszych materiałów i w układ przeniesienia
napędu wytrzymujący większe obciążenia niż kosiarki do mniejszych powierzchni;
- dla większych trawników, (np. cypryjskich pól
golfowych) najlepiej zakupić już wielofunkcyjny ciągniczek ogrodowy, który może
służyć nie tylko jako kosiarka, ale również zimowa odśnieżarka (po zamontowaniu
przedniego pługa), a nawet jako środek transportu do dalekich podróży, jak to
pokazał David Lynch w przepięknym filmie „Prosta historia”.
O kosiarkę należy dbać, co da nam gwarancje jej
niezawodności. Zawsze należy stosować paliwo, oleje i ulepszacze zalecane przez
producenta. Olej wymieniać co 25 godzin pracy silnika. Także co 25 godzin
sprawdzać filtr powietrza i w razie silnego zanieczyszczenia wymieniać, a nie
próbować czyścic samemu. Po każdym sezonie wymieniać świecę zapłonową, a
kontrolować jej stan kilka razy w sezonie. Należy całe urządzenie utrzymywać w
czystości, dbać o stan noży i ostrzyć je lub wymieniać w zależności od stopnia
zużycia. W przypadku poważniejszej awarii oddawać urządzenie do autoryzowanego
serwisu, który daje gwarancję fachowej naprawy.
Więcej wiadomości na stronie:
www.briggsandstratton.com.pl
|
|
Polubić Listopad ...
Na tak
sformułowany problem pierwsza nasuwająca się odpowiedź brzmi: no,
nie da się i już!. Dzień coraz krótszy, temperatura
coraz niższa, słońca jak na lekarstwo, z nieba siąpi, albo wręcz
leje. Wszędzie kałuże, błoto, szyby w samochodzie wiecznie
zapaćkane, jezdnie śliskie, a na wypieszczonym trawniku koło domu
codziennie nowe liście. W powietrzu coraz więcej wirusów
i bakterii, co drugi znajomy kicha, w przychodniach kolejki, w
aptekach oferują gorzkie syropy i spraye do nosa, brr... co tu
lubić?
A jednak jest coś, co może wzbudzić w nas choćby odrobinę sympatii
do tej pory roku. To kolory. Jakże różne od tych oferowanych
przez wszystkie inne.
Zanikająca
zieleń i kolory kwiatów. Pojawiająca się na drzewach zupełnie nowa
paleta barw: tu stonowane żółcie,
tam dostojne brązy, eleganckie odcienie bordo aż po czerniejące
pnie i gałęzie. Wszystko to pozornie chaotycznie ze sobą
zmieszane, jak na malarskiej palecie pejzażysty, a przecież przy
uważniejszym obejrzeniu układające się w logiczny,
przepięknie skomponowany twór natury.
Listopad i
późna jesień to także czas ostatnich prac pielęgnacyjnych w
naszych przydomowych ogrodach oraz pora zabezpieczania na zimę
roślin i sprzętów służących ich pielęgnacji.
Na przestrzeni
ostatnich kilkunastu, nawet ponad dwudziestu
lat możemy zaobserwować wyraźne wydłużenie się okresu wegetacji
roślin, co oczywiście uwarunkowane jest znaczącym ociepleniem
klimatu. Dlatego też może się zdarzyć, że jeszcze w listopadzie
przyjdzie nam choć raz skosić trawnik. To ostatnie koszenie
wykonujemy nieco krócej niż przez cały sezon, dzięki czemu nasza
trawa rozkrzewi się intensywniej na wiosnę. Musimy
przy tym pamiętać, żeby starannie usuwać z trawnika wszelkie
opadłe liście, zanim staną się przyczyną chorób naszych trawników.
Liście najlepiej kompostować albo przykryć nimi rabaty z
wieloletnimi bylinami., zabezpieczając je w ten sposób
przed przemarznięciem. Krzewy żywopłotowe z reguły nie wymagają
żadnych skomplikowanych zabiegów pielęgnacyjnych przed
zimą, z przycinaniem lepiej poczekać do wiosny. Iglaki nasadzone w
poprzednich latach oraz wiosną, poradzą sobie z warunkami zimowymi
bez naszej ingerencji, a te nasadzone jesienią obsypujemy ziemią
nieco wyżej w mały kopczyk, żeby uchronić młode
korzenie przed przemarznięciem. Drzewa i krzewy owocowe posadzone
we wrześniu zdążą się całkiem przyzwoicie ukorzenić
do listopada, a więc też będą dla nas mało kłopotliwe. Drzewa i
krzewy ozdobne przeniesione do naszego klimatu z innych regionów
świata, szczególnie te zrzucające liście najczęściej wymagają
zabezpieczenia systemu korzeniowego przed przemarznięciem i
dlatego lepiej obsypać je korą i liśćmi i dla niektórych
przygotować słomiane chochoły.
Po
zakończeniu wszelkich prac zabezpieczających nasze rośliny musimy
zadbać o narzędzia i sprzęt mechaniczny
służący pielęgnacji ogrodu. Z prostych narzędzi, jak łopaty,
grabie, motyki, szufelki, ”pazurki”, sekatory, ręczne kultywatory,
starannie usuwamy wszelkie zanieczyszczenia i dezynfekujemy
wrzątkiem lub spirytusem. Po osuszeniu narzędzia składamy
w suchym pomieszczeniu, tak by nam nie skorodowały przez zimę.
Urządzenia mechaniczne, elektryczne i spalinowe, także starannie
czyścimy i zabezpieczamy zgodnie z instrukcją obsługi. Dobrze
też jest oddać je teraz do wyspecjalizowanych serwisów na przegląd
bo wiosną nigdy nie ma na to czasu. Szczególną uwagę musimy
zwrócić na ruchome części mechanizmów, połączenia elektryczne
oraz na właściwe zakonserwowanie silników spalinowych, tak żeby wiosną nie
spotkała nas niemiła niespodzianka.
I tak
przygotowani możemy udać się na zasłużony sen zimowy...
Nie, nie
oczywiście nie będziemy spać, ale o tym już w następnym tekście.
Odszukanie
najbliższego serwisu silników i kosiarek oraz inne porady na
stronie:
www.briggsandstratton.com.pl
|
|
|
|
| |
|
|
Jeśli posiadasz ciekawe informacje, które powinny znaleźć się w naszym
serwisie
wyślij je na adres
e-mail:
[email protected]
|
|
|
|